Galeria autorska. Ludwin studio. Krzysztof Ludwin

« 1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 »

2005-11-15

smutno...chyba nam Papa umiera...

...jesteś i będziesz tchnieniem powietrza dla niektórych, i tak przeminiesz, aby zgasnąć dla ziemi i trwać w Boskiej świadomości...

stanley2005-04-01 12:10:01ten wielki CZŁOWIEK na naszych oczach odchodzi pokazując ludzki wymiar ludzkiego cierpienia które dotyka równiez zwyklych ludzi pozostawiając wielki wkład wartości humanitarnych i jako jedyny moralny autorytet ktorych tak w tym technicznym i pozbawionym uczuc świecie ciąglej ekspansji brakuje nam małym ludziom uwikłanym w życiowe problemy i uklady dystansu , on to robił z całego serca nieustępliwie i z wielka siłą pozostając na swoim wysokim piedestale emanował szczerościa sercem i do konca wierny ideałom... wielki Polak którego czasu nie docenili nasi wielcy przywódcy narodowi by tą szansę nie zmarnować....jestem z nim moja małą modlitwą
Joan2005-04-02 05:19:02Ja tez placze i sie modle...czuje...ze bedziemy mieli nastepnego Swietego Pantrona...Bozia wzywa go do siebie...sama nie wiem czy ktokolwiek moze zastapic tego wielkiego Czlowieka...
Joan2005-04-02 23:03:02Wielki Czlowiek ...odszedl...:o((...
Stanley2005-04-03 00:33:03...smutno mi Panie Boże....

2005-11-14

Kurcze...kurcze...

Wesołych Świąt!!!!

Napisz komentarz jako pierwszy

2005-11-13

PILNIE POSZUKIWANY NOWY WŁAŚCICIEL DLA NERA...!!

Dostałem taki rozpaczliwy list od mojej młodszej koleżanki z małego miasteczka. Ona musi podjąć pracę w Warszawie, która nie daje jej szans na utrzymanie i opiekę nad psem. A ponieważ wzięła go z azylu więc postanowiła, że do tego okropnego miejsca Nero nie wróci. Rodzice niestaty nie akceptują tego śmiesznego zwierzaka, gdyż sami mają kłopoty zdrowotne ...i Ania jest w kropce..Niby to tylko pies..ale wiecie jak to jest..z człowiekiem bywa tak samo. Może ktoś z Was ma dom z ogrodem i chciałby przygarnąć takiego przyjacielskiego głuptasa z białym krawatem?...Niżej cytuję list Ani: Krzysiu posylam Ci zdjecia Nera Jak ktos bedzie pytal to od razu podaj moj telefon na kom i na dom (32)-268 46 53 Nero jest czarny z 'biala wstwawka' na karku, krotka siersc (wysokosc tak do kolan) jest b szczuplej budowy. Ma bardzo cieply i towarzyski charwww_newser -kocha wszytkich ludzi i uwielbia dzieci!. Dzieci moga go zameczyc, ciagnac za uszy, wkladac palec do oczu a on jest przeszczesliwy:) Ma od zawsze wszystkie szczepienia i jest czystym psiakiem. Mowie Ci ze plakac mi sie chce ze mam sie z nim rozstac a On tez jakis smutny... Ten list pozostawiam bez komentarza. Moi rodzice opiekują się przekochaną Resią, jamniczką mojej siostry i ja w każdej chwili muszę się nią także zaopiekować, więc nie mogę Nera wziąć. Zresztą mój wyjazdowy tryb życia na to także nie pozwala. Inna sprawa że ten pies nadaje się do domu z ogrodem.

Joan2005-03-20 22:03:20Moj Boze kochany...ten piesek potrzebuje domu i serca..gdybym tylko mogla i byla w Polsce majac maly domek z duzym ogrodem, Nero byl by jego mieszkancem...kocham psy...to sa nasi najlepsi i najwierniejsi przyjaciele...Mieszkajac w Krakowie mialam trzy psy...od dziecinstwa...przez moj dom przewijaly sie nawet te zagubione...potem szukalam ich wlascicieli...to byly czasy...Mam nadzieje ze zglosi sie ktos kto pokocha Nera i da mu szczesliwe miejsce do zycia...Dla mnie pies jest czlonkiem rodziny...ma swoje prawa i duzo milosci...Jesli ktos sie nim zajmie to prosze aby ten pies czul sie wazna postacia i nie tesknil za Ania zbyt dlugo...Aniu powodzenia w nowej pracy w Wawie...Pozdrawiam...
Krzysztof Ludwin2005-03-20 22:47:20Zaczynam się denerwować. Joan ja rozumiem Twoje dobre serce, ale takie gadanie do niczego nie prowadzi. Apeluję do WAS, którzy możecie wziąć psiaka do domu z ogrodem..Zastanówcie się, zawsze taki psior się przyda. KONKRETNE WYPOWIEDZI PROSZĘ I BEZ EGZALTACJI!!!!!!!!.. POTRZEBNA JEST KONKRETNA POMOC A NIE BIADOLENIE...BEZ URAZY JOAN..!
Joan2005-03-21 00:24:21rozumiem ale jak to przeczytala i zobaczylam Nera to wiesz...tez zaapelowalam :)) do ludzi z sercem..bez obrazy...pa
LU2005-03-22 10:03:22...no i nic....
jano2005-03-26 18:58:26parę dni temu rozesłałem wiadomość o Nero do wielu znajomych z czego pare osób jest hodowcami psów. Mam nadzieję, że za ich pomocą znajdzie się nowy opiekun dla psiny.

2005-11-12

No i tak...od czego by tu zacząć. Pewnikiem od początku...hehe.. (che che?) We wtorek wystartowałem z mieszkania na Salwatorze dzięki mojemu Tacie, koło 18.00. Na lotnisku w Balicach jednakże okazało się, że samolot ma uszkodzone skrzydło. Powiem Wam , że o mało nie zrezygnowałem z lotu, zwłaszcza, że czekanie w zimnym pomieszczeniu odprawy skruszyłoby nawet więźniów gułagu. No i ta lekka niepewność: co z tym samolotem, lecieć, czy nie lecieć. Kurcze...był dylemat. W każdym razie nie polecam tanich linii lotniczych na tydzień przed lotem: zapłaciłem jak za wołu a dyskomfort spowodowany opóźnieniami był bardzo duży. W każdym razie nad moją decyzją czuwał telefonicznie kapitan M.W. i szalę przeważyło : leć Krzysztof , leć, nie cofaj się - Joanny W. jego córy. Hm, wiecie, jak kobieta mówi leć to trza lecieć..:)) W każdym razie pooooleciałem. Wylądowaliśmy kole 4 nad ranem w Amsterdamie i poszedłem sobie spokojnie od razu na kawę i sandwicza. Potem przyjechała moja siostrzyczka i prawie zasypiającego zawiozła do swojego domu w Eindhoven. Po paru godzinach snu pochodziliśmy sobie po mieście, po centrach domów towarowych - ta sama oferta. Byłem w sklepie dla plastyków. Hm...w Szale, naszym krakowskim sklepie mamy to samo, tylko taniej . Na drugi dzień, tzn. w czwartek, wsiadłem w pociąg do Brukseli i po paru przesiadkach wylądowałem w stolicy Unii. Tam odebrał mnie Pablo Dmoch, co było miłym gestem z jego strony, zważywszy na moje nieobycie z wielki światem (tak, tak...człek obrasta mchem w Krakowie). Potem były przygotowania do wystawki, typu mycie szyb, przybijanie gwożdzi...itd. Sam wernisaż przebiegł spokojnie, bez wielkich tłumów, aczkolwiek Pablo twierdzi, że dopiero w sobotę zwali się tam więcej luda - bo w Brukseli pracuje się do 21.00. Pablo sprzedał chyba dwie akwarele na wystawie. Moimi pracami moooooże ktoś się zainteresuje..Pablo twierdzi że tak. W każdym razie nie to było moim zamierzeniem: wiem teraz jak wyglądają tamte realia..i powiem wam na ucho : baaaaardzo się mi one podobają, baaardzo. Zwłaszcza że kawa w knajpie kosztuje 2 euro a lampka dobrego porto także 2 euro..No toż jak w Krakowie!!!!!! Tak więc, aby coś osiągnąć, trza być i pracować na miejscu. Pawel żyje skromnie, acz schludnie. Jego mieszkanie jest także jego studiem i mini galerią. Tak więc...doświadczenie, tylko doświadczenie otwiera oczy na możliwości...Uj.,..zaczynam intensywnie myśleć. No nic, zakończyłem wieczór kolacją, na którą zaprosił mnie Pablo do Restauracji Biała Róża na Placu Centralnym ( mówimy o Brukseli a nie o Nowej Hucie).

2005-03-13 01:21:13To znaczy - trzeba tam zajrzec. Nie by?em na rynku w Brukseli kilka lat. Mysle, ze nadal jest slicznie. Trzeba sie, ruszac, bo kostniejemy Panie i Panowie!!
wow Lu !!!2005-03-13 09:12:13Jestem pod wrazeniem...pieknie...czekam na wiecej wiesci od Ciebie...mocno sciskam...Joan
M...2005-03-13 11:33:13Dzieki za relację.Czekam na więcej/ również zdjęć z wystawy/.Pozdrawiam
Stanley2005-03-13 15:54:13Piekne zdjęcie kobiety przy obrazie i gdyby miala dużą lampkę czerwonego wina.....a tak przy okazji trafileś Pabla z lampka i kawałkiem rurki z centralnego ogrzeawnia ?czy to rurka do wina?jestem dzisiaj w takim fotograficznym nastroju po powrocie z festiwalu Bluesa w Rybniku...
Jaga2005-03-13 17:49:13One more experience in your life... Panie Krzysztofie.

Wyświetleń strony: 20