Galeria autorska. Ludwin studio. Krzysztof Ludwin

« 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 31 »

2012-09-29

wspomienie z kwietnia

solumenAT2019-11-03 10:14:42Bardzo fajna strona. Z niecierpliwoscia czekam na nastepny artykul

2012-09-16

Staż w Durtal, Francja

Właśnie wróciłem z Francji. W Durtal koło Angers spędziłem tydzień ucząc grupę chętnych poznania mojego stylu malowania akwarelą. To bardzo ciekawe doświadczenie, diametralnie różniące się od lekcji rysunku jakie dawałem polskim uczniom w Krakowie. Przede wszystkim do Durtal przyjechali ludzie w wieku ok. 60 lat. To średnia, która wskazuje na chęć uczestniczenia tej kategorii wiekowej, często na emeryturze w zajęciach będących spełnieniem ich marzeń. Jednakże także ich wiek był przyczyną sporych trudności w nauczaniu, otóż iość pytań jakie zadawali uczniowie przekraczała czasem możliwości mojego głosu. Wieczorami po kolacji byłem tak wykończony, że wybawieniem był natychmiastowy sen. Dom w którym odbywały się zajęcia był bardzo profesjonalnie przygotowany przez jego właściciela Pascala, z zawodu fotografa z zamiłowania i dla pieniędzy organizującego tzw. Staże dla chętnych. Co tydzień inny malarz o bardziej lub mniej znanym nazwisku prowadził zajęcia wg własnego programu, z różnym skutkiem. Jednakże właściwie nie tyle w tym wszystkim chodzi o lekcje co o dobrą rozrywkę i czynny wypoczynek dla ludzi ciekawych świata, chcących doskonalić swoje umiejętności w malowaniu akwarelą . Na moim stażu było bardzo wesoło, zresztą dlatego że moi uczniowie okazali się przesympatyczni, dowcipni na bardzo wysokim poziomie intelektualnym. Po prawdzie dopiero teraz tak naprawdę zacząłem poznawać Francuzów, ich sposób myślenia, bycia. Czasem miałem wrażenie że tak naprawdę ważniejsze od malowania są posiłki,  Regularne, długo serwowane i doskonałe w smaku. Coś w tym jest. Bardzo mi to nawet odpowiadało, i teraz będąc w Krakowie trochę mi brakuje tego trybu regularnego spożywania wyrafinowanych dań przy akompaniamencie śmiechu i gwarzenia o wszystkim i o niczym. Samo miasteczko, o typowej dla tego regionu zabudowie średniowiecznych domów z kamienia różniło się nieco od architektury , którą do tej pory poznałem w Paryżu, Rennes, San Malo czy Brioude w Owerni. Najbardziej szokowało mnie wyłączanie światła latarń w nocy punktualnie o 22.30. Potem zapadały egipskie ciemności. Głupio się czułem gdy musiałem zapalić światło w pokoju, bo miałem wrażenie że wszyscy zastanawiają się co też robi ktoś w jedynym rozświetlonym oknie na ulicy. Generalnie spokojne miejsce, z jednym sklepem spożywczym, pubem i klubem gry w kule, gdzie wieczorami panowie w wieku 92 lat przy lampce wina rzucają po pochyłej podłodze okute stalą kule i bardzo się tym przejmują. Sam spróbowałem i jak na nowicjusza przystało udało mi się nawet trafić w białą kulę „matkę” z odległości 10 metrów, za co otrzymałem brawa. Jak widać warto malować, gdyż dzięki temu poznaję inne światy jaki tworzą różne kultury.

Napisz komentarz jako pierwszy

2011-12-21

zakopane

Ostatnio zamieszkałem na dwa dni w niezwykłym miejscu, w willi doktora Kraszewskiego, jednego z „twórców”, propagatorów Zakopanego w 1886 roku. Dom w stanie niezmienionym przetrwał te 120 prawie lat. Pani Magda Kraszewska, wnuczka doktora stara się utrzymać całość autentyczną w miarę możliwości finansowych. Zapach domu wewnątrz przypomniał mi moje studenckie wypady sprzed 28 lat, gdy jechałem pociągiem do „Zakopca”, nocowałem w takich domach i malowałem akwarelki, które później sprzedawałem koło Morskiego Oka na Krupówkach. Fajne wspomnienia. W sobotę tj. 18.12.2011 Jacek Nowak , komisarz pleneru w Boguchwale otworzył wernisaż boguchwalskich „miniatur” , obrazów o maksymalnych wymiarach 40x40cm wykonanych przez malarzy uczestników pleneru sierpniowego. Prowokatorem wystawy był Andrzej Markiewicz, profesor sztuk pięknych z Radomia. Obrazy pięknie się prezentują w otoczeniu Historii tego domu.

Napisz komentarz jako pierwszy

2011-11-27

ostatnie tej jesieni plenerowanie

Uroczysko Zaborek koło Janowa Podlaskiego. Pensjonat Państwa Okoniów, gospodarstwo agroturystyczne czy może skansen ? Właściwie wszystko w jednym ujęte. Stowarzyszenie Akwarelistów Polskich wybrało to miejsce na pierwszy plener w ostatnich dniach jesieni. Przywitała nas wspaniała pogoda, pewnie tak na dobry początek. Gdy przyjechałem rano w sobotę koledzy, którzy już tam byli właśnie kończyli jeść śniadanie. Krótkie przywitanie i całe towarzystwo rozeszło się do pracy. Otóż akwareliści są ostatnimi już romantykami malarstwa plenerowego. W ogromnej większości pracują na powietrzu. Ten rodzaj pracy wymaga ogromnej dyscypliny i silnych nerwów. Nie zważają na zimno, gapiów, muchy osy czy inne niedogodności: koncentrują się na swojej karcie papieru. Świadczy to o ogromnej pasji (osobiście preferuję szkic z terenu, małą akwarelkę w szkicowniku lub fotografię, i traktuję te narzędzia jako punkt wyjścia do namalowania obrazu w pracowni). Wystawa poplenerowa odbyła się w starym, przeniesionym przez Okoniów na teren skansenu kościele z lat 30. Goście przybyli tłumnie. Pan, który zakupił ode mnie jedną z akwarel przyznał się, iż odkryła tę technikę na nowo dzięki naszej wystawce.

Napisz komentarz jako pierwszy

Wyświetleń strony: 364