Galeria autorska. Ludwin studio. Krzysztof Ludwin

« 1 ... 5 6 7 8 9 10 11 12 13 ... 31 »

2010-10-31

wykorzystanie apratu foto w malarstwie

Chciałbym poruszyć temat, który w "towarzystwie" jest przemilczany, na plenerach także, ale co rusz któryś z kolegów popatruje w laptopie na naszkicowany aparatem fotograficznym pejzaż. Co i ja zresztą robiłem. Otóż juz 400 lat temu camera obscura posłużyła mistrzowi światła, Janowi Vermeerowi do nanoszenia rysunku na płótno obrazu. Zostałem zaproszony do BWA w Sanoku na bardzo ciekawę wystawę malarstwa, w którym koledzy malarze w spoób zamierzony i bez hipokryzji wykorzystują produkt aparatu fotograficznego jako punkt wyjścia do swoich formalnych malarskich rozważań. Bardzo ciekawych rozważań. Oto wypowiedź jednego z malarzy, Sławomira Tomana : "Wykorzystanie fotografii przez malarzy w procesie tworzenia obrazu ma już oczywiście swoją długą tradycję. Jeśli do rodziny narzędzi fotograficznych zaliczymy również urządzenia optyczne typu camera obscura to tradycja ta jest już wielowiekowa. Mimo to ciągle pojawiają się twierdzenia, że posługiwanie się fotografią w malarstwie jest nieuprawnione. Wystawa Photo* copy*painting siłą rzeczy nie jest wyczerpującym ujęciem tego problemu (bo z wielu powodów być nie może) i nie ma ambicji udowadniania, że malowanie z fotografii jest lepsze niż z natury, pamięci czy wyobraźni, że malowanie w ogóle jest lepsze niż fotografowanie czy też używanie innego medium artystycznego.Wystawa ta stawia natomiast pewne tezy: korzystanie z fotografii w procesie malowania jest pośród malarzy różnych pokoleń i środowisk powszechne, pozwala na różne rozwiązania formalne i często jest tylko jednym ze środków ekspresji dla danego artysty. W warstwie znaczeniowej, warstwie przekazu prezentowanych na wystawie artystów nie dałoby się już objąć jednym tematem czy tytułem. Fotografia, która swego czasu miała stać się przyczyną upadku malarstwa dziś jest narzędziem, po które malarze sięgają bez lęku, narzędziem pozwalającym w łatwy i szybki sposób zanotować interesujące artystę motywy, swoistym szkicownikiem, bez którego wielu malarzy po prostu nie potrafi, a raczej nie chce się obejść. /Sławomir Toman/

Napisz komentarz jako pierwszy

2010-10-24

Italia

Wrzesień spędziłem w Italii. Bardzo potrzebowałem tego włoskiego kontrastowego słońca. Na temat rzeźbiarskich włoskich uliczek można malować do znudzenia. Podobne klimaty są także w Owerni, w środkowej Francji, ale w Italii jest tego bez liku. Stare kamienice, wysokie uliczki, ostre podejścia, kamienne miasta pamiętające średniowiecze. Zatrzymałem się wraz ze znajomymi w Bucine, w willi Cinci. Obok inna villa miała nazwę Casanova, tyz inspirująco, ale nic się nie wydarzyło..J Czas płynął między bieganiem po uliczkach prawie ośmiu miasteczek orientacyjnie wokół Sieny. Monte Pulciano, S Giniamo, Arezzo itd.. Wytrzaskałem 1000 zdjęć i trochę szkiców samej willi Cinci. Nawet basen był, ale z zimną nieco wodą, więc mimo gorąca kąpać się nie za bardzo chciało, ale kto też miał na to czas??? Akwarela pokazuje willę Casanowa , widok od basenu. No i wróciłem do naszej rzeczywistości wcale nie najgorszej zresztą. Wiecie jak jest, tam jest dobrze gdzie nas nie ma... Mam refleksję po pobycie w Italii, mianowicie być może dobrze że nie rozumiem włoskiego i tylko znam parę podstawowych zwrotów całkowicie wystarczających do kupna chleba czy wina. Otóż przynajmniej moje nerwy odpoczęły od polityki.

Napisz komentarz jako pierwszy

2010-10-20

PLenery, plenery

Czas uzupełnić aktualności. Działo się sporo tego lata. Byłem na paru plenerach i to w dodatku jeden w Boguchwale spadł całkowicie niespodziewanie. W Rzeszowie podczas wizyty w Galerii BWA Jacek Nowak zaproponował mi wyjazd do Boguchwały. Faktycznie spotkałem sporo nowych dla mnie osób, nawiązałem znajomości i namalowałem trzy obrazy olejne szpachelkami (to pod wpływem Andrzeja Kijowskiego, jakoś tak łatwe wydawało się się to jego machanie że sam spróbowałem...no i jak wyszło?...dwoma pracami zainteresowali się nasi sponsorzy). Myślę ze były ok., ale ja wciąż obstaję przy akwareli. Jednakże jeżeli odechce mi się eksperymentować znaczyć będzie dopadła mnie SKS – starość, k..., starość..J Wcześniej, przed Boguchwałą oczywiście pojechałem do Janka Majczaka na wiecznie żywy plener w Łańcucie Lipniku. Było kolorowo i wesoło, pierwszy raz miałem imieniny jak się patrzy z innymi dwoma Krzysiami i dwiema Aniami. Prym wodził kolega malarz Kuchniak szalony. Intensywność kolorów jego prac zdechłego kota by poderwała do biegu! Tam pomalowałem sporo płócien eksperymentując z akrylem, poddając prace nawet osądowi kolegów malarzy (co rzadko się praktykuje ze względu na ogólnie uznaną skłonność malarzy do obrażania się na wszelką krytykę )...Jezu, co poniektórzy sobie nieźle po obrazkach pojechali, ale moim zdaniem wszyscy którzy cokolwiek wypowiedzieli na ten temat przyczynili się jedynie do mojego rozwoju.

Napisz komentarz jako pierwszy

2010-10-11

podniebny wernisaż

Jeszcze niedawno, bo miesiąc temu moi rodzice byli pierwszymi i jedynymi gośćmi podniebnego wernisażu obrazów, które pokażę we Francji za rok, no może wcześniej na wernisażu łączonym z pięcioma rzeźbiarkami u mnie w pracowni. Ale o tym póżniej. Obrazy na zdjęciu pokazuję na mojej łące w Rożnowicach koło Biecza.

Napisz komentarz jako pierwszy

Wyświetleń strony: 15